Kultura instant i ciągły online kontra tryb offline — kto wygrywa?

Jesteśmy podłączeni jak w Matrixie. Na stałe. Bez kabli, przymusu i robotów wysysających z nas energię (póki co). Kultura instant jak „zupka chińska” dostarcza wrażeń i pobudza zmysły w kilka chwil. W przeciwnym narożniku staje tryb offline wspierany przez wyciszanie bodźców i bycie tu i teraz. Który z nich jest Twoim faworytem — On czy Off?

Jedziemy…

Jadę niespiesznie autobusem ZTM. Miałem pomyśleć o czym by tu napisać kolejny artykuł. Próbuję się skupić, gdy z naprzeciwka dwa ekrany bombardują mnie w nieskoordynowany sposób przyciągającymi uwagę treściami. Po chwili gubię wątek…o czym to ja myślałem? Nie wiem. Za to wiem już, że uruchomiono świąteczną linię metra M2 i że baseny będą dostępne gratis po świętach w ramach akcji zrzucania kilogramów.
W głowie rozbrzmiewają słowa piosenki zespołu Farben Lehre:

Człowiek z człowiekiem nie może się dogadać
Taki już ten biznes — lepiej brać, niż dawać
(…)
Reklama atakuje w tv, radio, gazecie
Czy jeszcze coś czujesz czy jesteś w Internecie?

I nagle błysk przeszywający pustkę — wiem! Dzisiaj będzie filozoficznie o walce czterech niepozornych liter — WiFi z resztą świata rzeczywistego.

Co to ma wspólnego z przywództwem czy zarządzaniem? Może nie aż tak wiele. Świadomy lider wie jednak gdzie jest i quo vadis, czyli dokąd zmierza, dzięki czemu przyciąga ludzi myślących podobnie. Ja podzielę się z Tobą przemyśleniami na temat światów online i offline. Daj znać, jak to wygląda u Ciebie.

Runda I

Zaczyna się spokojnie. Tryb online wysuwa pierwsze, delikatne argumenty. To taki nic nie znaczący, zaczepny prawy prosty — mianowicie przebywanie w trybie online jest po prostu standardem i nie ma innej opcji. To już nawet nie jest moda czy kaprys. Jeżeli nie ma Cię na Facebooku, to nie istniejesz.

Mam profil na Facebooku i LinkedIn. To nie jest tajemnica. Używam ich w dość ograniczony sposób. Nie dowiesz się z nich co jadłem na śniadanie, sorry. Wiem przez to, że przebywanie online wciąga. Proste bodźce, dużo kolorów, przekaz niewymagający myślenia. Można tak siedzieć godzinami. Online jest więc sposobem na zabicie czasu. Wypadało by dodać — o ile lubisz niszczyć coś wartościowego.

Kolejna oczywistość to: w online wszystko jest szybkie. Szukasz informacji? Bardzo proszę. Potrzebujesz się skontaktować ze znajomym z dawnych lat? Żaden problem! Nie wiesz jak zrobić …?, przygotować …?, wykonać …? Już, proszę — o to Twoja „zupka chińska”.
Zyskujesz czas. Czas to przecież pieniądz. Czy naprawdę?
W Twojej głowie pojawi się dzisiaj około 50 000 — 70 000 myśli. Jeżeli jesteś „podpięty/podpięta” kabelkiem do sieci, to poczujesz potrzebę rozwinięcia wielu z nich. Czy znasz tę sytuację:

  • Pojawia się krótki bodziec spowodowany sytuacją, obrazem, muzyką
  • Rodzi się głębsza myśl na ten temat
  • Sięgasz po telefon aby sprawdzić kilka dodatkowych szczegółów
  • Wciągasz się przy okazji w różne dodatkowe aktywności, reklamy, chwytliwe nagłówki, powiadomienia
  • Marnujesz minuty, godziny. A efekt? Często żaden, chyba że liczyć dekoncentrację, zmęczenie, pustkę.

Runda II

Tryb offline wchodzi do gry i przejmuje inicjatywę. Wyłączenie telefonu chociaż na chwile znacznie zmniejsza liczbę otrzymywanych bodźców. W artykule magazynu focus można przeczytać, że przeciętny Amerykanin przyjmuje 34 GB informacji dziennie lub w przeliczeniu 100 000 słów!
Takiej ilości informacji nie da się przetworzyć. Jednym uchem (bądź okiem) wpada, drugim wypada. Zostawia jakieś dane w pamięci, nic nie znaczące strzępy informacji.

Co więcej, taki szum pogarsza zdolność koncentracji. Zauważasz problemy z zapamiętywaniem imion, liczb, wykonywaniem prostych operacji matematycznych? To nie kwestia wieku, to niewłaściwe dbanie o własny umysł.

Koncentracja działa jak mięsień. Jeżeli jej nie ćwiczysz — słabnie. Jeżeli często zmieniasz kontekst, przełączasz się między informacjami i bodźcami — wtedy słabnie jeszcze mocniej.

Odłącz kabelek na jakiś czas. Skup się na jednej rzeczy. Książce, tym właśnie artykule, rozmowie czy zwyczajnie — obserwacji otoczenia. Jak się czujesz? Jest ciężko? Myśli kotłują się i domagają uwagi? Ręka sama szuka telefonu? Znam to. Właśnie przed chwilą złapałem się na tym przy pisaniu artykułu. Spróbuj, serio.
Nasz umysł nie jest ewolucyjnie gotowy na przyjęcie 34 GB danych. To tak jakby podpiąć 32 GB dysk wypełniony danymi do poczciwego Commodore 64. Da się, tylko po co?

Runda III

Online jest tańszy. Kropka.
To nie jest tajemnica, że jak chcesz coś kupić czy zarezerwować jak najtaniej to przekraczasz bramę świata online. Sklepy online nie płacą tak wysokich czynszów jak stacjonarne. Często bywają też w pełni zautomatyzowane redukując koszty. Naturalnie ceny są więc niższe.

Offline momentalnie kontruje — czy w kupowaniu zawsze chodzi tylko o ceny? Gdyby tak było, to wszystko co stacjonarne już by nie istniało. Czy masz taki ulubiony sklepik? Miejsce, w którym lubisz kupować, nawet pomimo nieco wyższych cen? Uśmiech, miłe słowo, pomoc i wsparcie przy wyborze produktów — tego nie doświadczysz w pełni w online.
Czy chcesz czy nie, to jak każdy człowiek potrzebujesz czegoś, co terapeuci nazwali by znakami rozpoznania a ja po prostu nazwę to bezpośrednim kontaktem z drugim człowiekiem.

Runda IV

Na ring wchodzi Greta. Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać. Do rzeczy — online jest eko. Nie emitujemy już tyle dwutlenku węgla jeżdżąc aby się spotkać czy zrobić zakupy, bo jesteśmy online.
Czy takie korzyści dla środowiska da się w ogóle zauważyć? W skali jednostki to wartości te zginą gdzieś w chmurze smogu. Dla międzynarodowych firm i instytucji porównanie zorganizowania przylotów i dojazdów na spotkania na żywo kontra efekty telekonferencji dają jednoznaczny wynik, online = taniej i bardziej eko.

Jednocześnie offline podsuwa pewną myśl…w temacie ekologii wiecznie na pierwszych miejsca bryluje plastik czy węgiel. Zastanawiałeś/zastanawiałaś się kiedyś ile produkujemy cyfro-śmieci na światowych serwerach?
Więksi gracze zasilają obecnie swoje serwerownie źródłami odnawialnymi. Nie jest to jednak reguła. Jeżeli chcesz być eko, to zanim wrzucisz gdzieś kolejne zdjęcie, które nic kompletnie nie wnosi, pomyśl o tym, że dane muszą być gdzieś zapisane a dyski do funkcjonowania potrzebują energii elektrycznej. Więcej zdjęć = więcej dysków = więcej energii = więcej zanieczyszczeń.



Runda V

Świat online wysunął solidne argumenty w zakresie organizowania spotkań, telekonferencji. Bywa, że to jest jedyna opcja.
Jednocześnie offline przechodzi do merytorycznej ofensywy. Krótkiej i treściwej. Bolesnej? Kto nie spotkał się z takimi zwrotami w życiu zawodowym niech pierwszy…cofnie like’a dla tego postu:

  • „Wdzwonię cię na spotkanie, posłuchasz, co ci szkodzi” (po czym tracisz 1-2 godziny ze swojego czasu)
  • „Cześć, przepraszam za spóźnienie, problemy techniczne” (po 15 minutach oczekiwania)
  • „Możesz powtórzyć, nie słyszałem” (czytaj — nie słucham kompletnie o czym mówicie)

Świat online potrafi się mocno rozjechać tracąc poczucie czasu i celu. Będąc ze sobą na żywo skupiamy się na działaniach. Obserwujemy emocje, energię grupy. Podejmujemy trafniejsze i szybsze decyzje. Działamy. Dowozimy. W online się wiecznie wdzwaniamy, łączymy, powtarzamy — szum przesłania przekaz i zakłóca rytm efektywnego spotkania.

Koniec walki

Zabrzmiał końcowy gong i sędzia dał znak końca pojedynku. Kto wygrał? Nikt. Nie przez knock-out. Teraz zadecydują sędziowie a właściwie jeden sędzia — Ty. Zdecyduj gdzie chcesz częściej bywać — w online czy offline? Zupka chińska instant czy spokojne przygotowywanie posiłku?

Oczywiście wiem jak jest. Nie ma idealnego rozwiązania. Ten artykuł jest jakby nie było online. Dowiedziałeś się o jego istnieniu z różnych innych źródeł online. Świat instant nie jest zły pod jednym warunkiem. Często o tym zapominamy, co ma przykre konsekwencje. To Ty powinieneś decydować o tym kiedy wpinasz a kiedy wypinasz kabelek z napisem „online” a nie odwrotnie.

Co sądzą inni?

Zgodnie z teorią społecznego dowodu słuszności w przypadku niepewności chętnie szukamy wsparcia u innych. Jakie są obecnie trendy?

Obserwując młodych ludzi urodzonych ze smartfonem w ręku zapewne zauważasz jak płynnie posługują się nowymi technologiami. Wyszukanie informacji jest jak oddychanie, odpisanie na wiadomość trwa krócej niż ziewnięcie. Wszystko jest instant. Jaki będzie skutek? Pozostaje tylko się domyślać.

Jednocześnie obserwuję, że dojrzalsze pokolenie przesuwa się coraz mocniej w stronę duchowości. Zajrzyj do Google Trends — hasła „meditation”

meditation

czy „minimalism”:

minimalism

wskazują zwiększone zainteresowanie na świecie tematami offline. Wydarzenia typu Silent Retreat, gdzie ludzie płacą po 1000 Euro aby przez tydzień po prostu posiedzieć w ciszy potwierdzają tylko ten trend (np. te organizowane przez Mooji). W naszym kraju zapisanie się na kurs medytacji Vipassana graniczy z cudem. Chętnych jest dużo więcej niż miejsc.

Offline nie jest więc bez szans w tej walce. Stanowi zasilanie dla zdrowego umysłu. Jednocześnie uzupełnia się z online tam, gdzie ten drugi przynosi zdecydowane korzyści.

Zmierz się?

Mnie to nie dotyczy, mam to wszystko pod kontrolą. Tak myślisz? Sprawdź się. Czy wiesz jak często jesteś tam a nie tu i teraz? Z pomocą nadciąga na przykład aplikacja Quality Time. Ja już zainstalowałem. Porównasz ze mną wyniki za jakiś czas?


Artur GułaArtur Guła, pasjonat tematyki zarządzania i przywództwa z życiową misją dzielenia się wiedzą i doświadczeniami z innymi menedżerami.
Doświadczony lider w projektach IT z różnych dziedzin.
Autor książki Fascynujący świat przywództwa.

1 myśl na “Kultura instant i ciągły online kontra tryb offline — kto wygrywa?”

  1. Pingback: Blogcast - o co z tym chodzi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

sixteen − eleven =