Jak samodzielnie wydać książkę – przewodnik po self-publishingu

Wydanie książki, jak to dla Ciebie brzmi? Zupełna abstrakcja czy cel możliwy do zrealizowania? Kiedyś było mi zdecydowanie bliżej do pierwszej opcji. Teraz już wiem, że jest to coś w moim i zapewne także i Twoim zasięgu. O tym właśnie jest ten artykuł — o drodze do wydania pierwszej książki. Na przykład takiej, jak na zdjęciu poniżej.

książki

Welcome to my world

Od razu uprzedzam, że tu nie chodzi o popularną reklamę Red Bulla, ale o subiektywny charakter tego artykułu. To co opiszę jest jedynie moją podróżą od zera do odebrania wydrukowanej książki z drukarni. I tyle. Twoja droga może być inna. Może być krótsza lub dłuższa, tańsza bądź droższa. Każda, będzie dobra o ile doprowadzi do celu.

Pomyślmy

Cała historia zaczyna się od pomysłu. Ciężko zacząć pisać nie mając chociaż ogólnej wizji tego, co chcesz przekazać. Nie próbuj jednak doprecyzować wszystkich detali od początku. Szkoda czasu. I tak zmienisz zdanie wiele razy. Określ główny cel — zastanów się do kogo adresujesz książkę i jaką wartość wniesiesz w życie odbiorców.

Z elementów, które warto dopiąć w szczegółach na początku to na pewno:

  • styl pisania (formalny, nieformalny, z użyciem slangu itp.)
  • sposób narracji (1-sza, 2-ga, 3-cia osoba…)
  • format (czy wypunktowania zaczynasz z dużej czy małej litery itp.)

Jeżeli nie utrzymasz spójności w tego typu elementach, to wcześniej czy później spędzisz długie godziny nad porządkowaniem tekstu. Ustal więc swój standard od początku i trzymaj się go konsekwentnie.

Jaki tytuł?

Mam dla Ciebie jeszcze jedną ważną wskazówkę na sam początek.
Być może pomyślisz, że bez tytułu nie ma co siadać do pisania. Bzdura! Szkoda czasu na wymyślanie tytułu. Zapewniam Cię, że jak zaczniesz pisać to wiele ciekawych pomysłów przyjdzie Ci do głowy. Nie zaprzątaj sobie myśli tytułem. Po prostu pisz.

Jak było u mnie?

Wiedziałem, że chcę napisać książkę o współpracy zespołowej. Grupą docelową byli początkujący menedżerowie, liderzy zespołów lub osoby przygotowujące się do tej roli.
Wiedziałem, że będę bazował na własnych historiach wspieranych znanymi teoriami. Narracja będzie więc głównie pierwszoosobowa.
A tytuł? Tytuł się zmieniał wielokrotnie. W końcu dopasował się do treści oraz elementów graficznych.

Zaczynamy projekt!

Projekt, właśnie. Wiem, wiem — projekty teraz są wszędzie. Artysta zaczyna projekt, aktor zaczyna projekt…Tym razem jednak jest to prawdziwy projekt z krwi i kości i tak też proponuję Ci pracować. O ile chcesz wydać książkę w skończonym czasie.

Cel

Co to znaczy? Projekt przede wszystkim powinien mieć cel. Tym zajęliśmy się na początku, określając o czym i dla kogo będzie książka. Jest jeszcze kilka bardzo ważnych pytań – czy samo napisanie książki jest celem? A czy wydanie w nakładzie X lub w formie e-booka? Kiedy chcesz osiągnąć ten cel? Ile chcesz zainwestować czasu i pieniędzy? Jak planujesz promować książkę?
Opracowanie tych założeń pozwoli Ci zbudować ogólny zarys przedsięwzięcia. Być może okaże się, że początkowy plan jest nierealny, lub potrzebujesz dodatkowych środków aby go zrealizować.

Na koniec mam do Ciebie jeszcze jedno ważne pytanie – jak planujesz wydać książkę, samodzielnie czy przez wydawnictwo?
Ja wybrałem self-publishing z wielu względów. Jeżeli chcesz się dowiedzieć dlaczego to napisz do mnie.

Zakres

W książce treść jest dość ważna. Dlatego też zaczynamy od tego etapu projektu. Formalnie jest to ustalanie zakresu a w naszym projekcie po prostu doprecyzowanie zawartości książki.

W moim przypadku dobrze sprawdziła się metoda zainicjowania całego procesu od spisu treści. Na początku zainwestowałem więc sporo czasu w wymyślenie tematów, które chciałbym opisać. W wyniku indywidualnej burzy mózgów powstała lista pomysłów i zagadnień do opracowania.
Następnie pogrupowałem te hasła w kilka logicznie spójnych sekcji.
W taki sposób powstał zarys spisu treści książki. Celowo napisałem „zarys”, gdyż detale zmieniały się jeszcze wielokrotnie. Fragment tej listy załączam poniżej.
Jak widzisz, obok tytułów znajdują się numerki. Jest to przypisanie tematu do kategorii, na które podzieliłem zakres materiału.

Rozwinięcie

Lista tematów to oczywiście dopiero początek. Następnie zabrałem się za opisywanie głównych zagadnień dla każdego z rozdziałów. Na tym etapie jeszcze nie powstała ani jedna linijka w edytorze tekstu. Dlaczego?
Według mnie pisanie odręczne znacznie bardziej pobudza kreatywność. Skoro nie wymaga komputera i prądu, to można je uprawiać w dowolnym miejscu i czasie. Gdy masz przy sobie non stop notatnik i długopis, to możesz łapać inspiracje z otaczającego Cię świata.
Ja dodatkowo wykonałem jeszcze pewien zabieg, który pomógł w kreatywnym rozwijaniu tematów do książki. Co to było? O tym więcej znajdziesz już w samej książce.
Przykładowe zapiski z tego etapu wyglądały tak jak poniżej.

Harmonogram

Słowo „harmonogram” być może brzmi zbyt poważnie i formalnie. Nazywaj to jak chcesz. Wiem jedno – jeżeli nie zaplanujesz pracy, to będzie Ci bardzo ciężko dotrzymać terminów.
Jeżeli w poprzednim kroku opisałeś zakres, czyli mniej więcej zawartość książki, to teraz podziel ją na dni, tygodnie, miesiące.
Ja już nie pamiętam dokładnie mojego tempa pracy a notatki gdzieś się zawieruszyły. Na pewno miałem założoną określoną liczbę rozdziałów do napisania na tydzień i trzymałem się tego planu z całych sił.
Taki harmonogram to przede wszystkim mobilizacja dla Ciebie. Przewidując zakończenie pisania treści na konkretny dzień możesz zsynchronizować dodatkowe działania.
Tak, samo napisanie tekstu to nie koniec przygody. Już tłumaczę.

Między ukończeniem tekstu a odebraniem książki z drukarni jest jeszcze sporo etapów pomiędzy. Jeżeli zainteresujesz się nimi dopiero po napisaniu tekstu, to czas wydania książki wydłuży się wielokrotnie.
Polecam więc zrównoleglić niektóre zadania a przez to skrócić czas całego projektu. Co mam na myśli?

Code review

Code review jest praktyką programistyczną, polegającą na wzajemnym przeglądaniu napisanego kodu. Każdy jest przecież człowiekiem i czasami popełnia banalne błędy.
Podejdź podobnie do pisania. Znajdź osobę a najlepiej osoby, które będą przeglądać Twój tekst i regularnie dawać Ci informację zwrotną. Dzięki temu większość błędów skorygujesz na bieżąco. Co więcej osoby te mogą podsunąć Ci ciekawe pomysły i wskazówki, które uatrakcyjnią Twoje dzieło.
Zaufani recenzenci to również doskonałe źródło motywacji. Nie ma nic lepszego i motywującego niż usłyszeć, że rozdział przesłany do przeglądu jest świetny.

W temacie recenzji polecam Ci również poszukać formalnych recenzentów, których opinie znajdą się na okładce książki oraz na innych materiałach promocyjnych.
Najlepiej jakby to były osoby rozpoznawalne w środowisku, do którego adresujesz swoją książkę.
Pamiętaj, że nie jesteś jedyną osobą zwracającą się z tego typu prośbą, więc im wcześniej zaczniesz pytać i rezerwować termin u recenzenta, tym płynniej przejdziesz przez ten etap. Nie chciałbyś chyba opóźnić wydania książki o miesiąc czy dwa ze względu na oczekiwanie na recenzję?

Jak było u mnie?

Mam ważną wskazówkę dla Ciebie w tym temacie — ja wysłałem książkę do recenzji zaraz po napisaniu. Jeszcze bez pełnej korekty błędów, z tymczasowymi grafikami, bez finalnej strony tytułowej itp. Są to przecież detale mało istotne dla recenzji treści. Dzięki temu proces poszedł sprawnie i recenzje w żadnym stopniu nie opóźniły prac wydawniczych.

I jeszcze jedna ważna wskazówka – o ile nie chcesz dołączać szkła powiększającego do książki, to recenzje powinny być dość zwięzłe. Możesz poprosić o dwie wersje – krótką na okładkę i dłuższą na stronę www.

A oto i końcowy efekt.

Pomaluj swój świat

Niekoniecznie na żółto i na niebiesko, ale szata graficzna i spójność ilustracji w książce jest niezwykle ważna.
Jeżeli planujesz wstawiać obrazki do książki, to zastanów się czy chcesz je przygotować samodzielnie, zakupić a może poprosić kogoś o pomoc.
Zakładam, że w tym towarzystwie nie ma potrzeby rozpisywać się przesadnie o korzystaniu z grafik tylko wtedy, gdy masz do nich pełne prawa autorskie.

Niezależnie od wybranej opcji mam dla Ciebie trzy wskazówki:

  • jeżeli nie możesz się zdecydować na finalną grafikę, to wstaw na razie cokolwiek. Może z czasem wyklaruje się spójna koncepcja.
  • gdy przygotowujesz finalną wersję, to dbaj o spójność. Dla lepszego komfortu czytelnika grafiki powinny być utrzymane w podobnym klimacie i stylu.
  • każdy obrazek powinien być dostępny w wersji wektorowej i zapisany w osobnym pliku pdf, co umożliwia przeskalowanie go do dowolnego rozmiaru. To nie jest mój wymysł, ale wymóg przy składaniu materiału do druku.
    Nie wiesz dokładnie o co chodzi? Napisz do mnie, lub porozmawiaj z grafikiem.
Jak było u mnie?

W wersji roboczej wstawiałem grafiki ściągnięte gdzieś z Internetu. Tak, aby recenzenci mogli lepiej poczuć efekt końcowy. Równolegle zacząłem współpracę ze znajomym grafikiem, który opracował zestaw obrazków do całej książki. Dzięki temu całość była spójna i dostarczona w odpowiednim czasie.

Spójność tę potwierdziła i doceniła spora grupa czytelników. Oprawa graficzna książki jest minimalistyczna, bez przesadnego koloryzowania, konkretna, ale jednocześnie nieco na luzie. Synchronizuje się więc z tekstem oraz z osobowością autora.
Takiego właśnie efektu Ci życzę!

Mój wydawca

Polecam Ci również do swojego harmonogramu dorzucić zorganizowanie korekty tekstu, składu do druku i na koniec druku. Oczywiście nie ustalaj tego na samym początku. Zacznij się tym interesować na miesiąc lub nawet dwa przed planowanym zakończeniem pisania.
Firm jest na rynku bardzo dużo. Różnią się cenami, jakością usług i terminami. Na dobrą usługę w przystępnej cenie zwykle czeka się dłużej niż na drogą lub byle jaką. Im wcześniej zarezerwujesz sobie termin, tym lepiej dla Ciebie.



Budżet

Ostatni z etapów typowo projektowych to budżet. Jeszcze zanim zaczniesz pracę warto rozpisać szczegółowo koszty związane z całym procesem. Im wcześniej to zrobisz tym masz więcej czasu na zapewnienie odpowiednich środków.

Co warto uwzględnić?

  • grafiki do książki
  • korekta tekstu
  • projekt okładki
  • skład do druku lub do e-booka
  • wydruk
  • koszty promocji (strona www i inne)

W moim przypadku całkowity koszt przygotowania pierwszych 500 sztuk książki, razem z witryną https://www.swiatprzywodztwa.pl/ wyniósł niecałe 6000 zł (netto). Chcesz poznać więcej szczegółów? napisz do mnie.

Z korektą czy bez?

Przed rozpoczęciem prac nad książką nawet nie wiedziałem, że istnieje taka usługa na rynku jak korektor tekstów do książek.
Myślałem sobie wtedy – przecież znam język polski, potrafię pisać i czytać, po co mi korekta? Po krótkich wahaniach zdecydowałem się jednak skorzystać z profesjonalnych usług korektorskich. W przeliczeniu na jedną książkę nie był to aż tak wielki koszt. Jaki był efekt?

Za korektę zapłaciłem około 800 zł netto, co było dość niską stawką. Ceny rynkowe bywają nawet kilkukrotnie wyższe. Rezultat – ogromna liczba komentarzy i wyłapanych błędów. Przede wszystkim przecinki, ale też błędy składniowe, gramatyczne. Do tego kilka merytorycznych uwag.

Jeżeli przygotowujesz swoją pierwszą książkę to zdecydowanie polecam Ci zainwestować w korektę. Zobaczysz i ocenisz na ile było warto.

Dobrze się składa

Kolejny kluczowy etap to skład książki do druku, albo do pdf. Tak, dobrze czytasz. Nawet jeżeli planujesz wydać tylko e-booka, to warto zainwestować w profesjonalny skład tekstu. Dzięki temu książka będzie wyglądać profesjonalnie i zapewni większy komfort czytelnikom.

Książkę możesz złożyć samodzielnie. W Internecie znajdziesz sporo programów, niektóre nawet darmowe. Koszt profesjonalnej usługi nie był jednak bardzo wysoki, więc bez wahania oddałem moją książkę w ręce specjalistów.
Konkretnie, koszty składu są zbliżone do wspomnianych kosztów korekty.
Przy okazji, firma przygotowująca skład może też zwykle opracować przód i tył okładki. Wtedy masz wszystko z głowy. Tak właśnie zrobiłem.

Już prawie gotowe

To już sama końcówka. Gdy tekst jest sprawdzony, złożony i zawiera okładkę, to jesteś gotowy do druku. Drukarni jest cała masa a efekty raczej nie różnią się przesadnie więc warto poszukać opcji atrakcyjnych ekonomicznie. Koszty wydruku zależą od nakładu, liczby stron, rodzaju papieru w książce oraz na okładce itp. Parametrów jest bardzo dużo.
W moim przypadku było to około 8 zł netto za książkę.

A teraz mam dla Ciebie bardzo ważną wskazówkę, która pozwoli Ci zaoszczędzić sporo pieniędzy. Według obecnej ustawy o VAT, książki są objęte stawką 23% chyba że…mają numer ISBN, wtedy podchodzą pod 5% VAT. Tak, zgadza się. Ta sama książka może mieć różne stawki tylko z tego jednego powodu. Nadanie ISBN jest darmowe a więcej o tym identyfikatorze przeczytasz na przykład na stronach Biblioteki Narodowej.

Lecimy

Książka wydrukowana, pachnie nowością i satysfakcją. Piękne uczucie. Co teraz? No właśnie, jak planujesz dystrybucję? Czy będziesz prowadził wysyłki z domu? a może skorzystasz z profesjonalnych usług?
Pamiętaj, że kurierzy zwykle odbierają paczki w godzinach porannych a klienci niechętnie będą czekać tygodniami na otrzymanie przesyłki.
Braki logistyczne mogą zrujnować całe przedsięwzięcie. Zaplanuj te działania z wyprzedzeniem.

Ja do wysyłki korzystam z usług profesjonalnego magazynu. Cena nie jest wysoka a jakość obsługi fenomenalna. Chcesz się dowiedzieć więcej — napisz do mnie.

Egzemplarze obowiązkowe

Mam dla Ciebie dobrą wiadomość – zaraz po wydaniu książki masz gwarantowanych min. 2 klientów, a przy nakładzie powyżej 100 sztuk – 15-tu odbiorców będzie chciało Twoją książkę na już. Jedyne „ale” jest takie, że za te zamówienia nikt Ci nie zapłaci…

Według ustawy z dnia 7 listopada 1996 r. o obowiązkowych egzemplarzach bibliotecznych (tekst jednolity) (Dz.U. 1996, nr 152, poz. 722, t.j. Dz.U. 2018, poz. 545) i kilku innych, masz obowiązek przesłać 2 lub 17 sztuk książki (w zależności od nakładu) do wybranych bibliotek w kraju do 5 dni od wydania.
Jak przeczytasz na stronie Biblioteki Narodowej:

egzemplarze obowiązkowe

Przyznaję, że zupełnie o tym nie wiedziałem i moja książka dotarła do wskazanych bibliotek z pewnym opóźnieniem. Póki co nie było z tego tytułu żadnych problemów.
Na szczęście Poczta Polska obsługuje taką wysyłkę bez żadnych opłat. Jedyny koszt to koperty.
Technicznie wyglądało to tak:

  • kupiłem 15 kopert bąbelkowych (pamiętaj, że do 2 placówek trzeba spakować po 2 książki)
  • opisałem nadawcę i adresatów zgodnie z tym zestawieniem
  • na każdej kopercie dopisałem „Egzemplarz obowiązkowy biblioteczny” (tak mi poleciła sympatyczna Pani na poczcie)
  • przygotowałem listę odbiorców na osobnej kartce – poczta tego wymagała – szablon pobierzesz tutaj
  • i już – od teraz z książki będą się uczyć studenci w całym kraju 🙂

Epilog

To już koniec i mam nadzieję, że również początek Twojej pracy nad własną książką.
Mam do Ciebie trzy prośby:

  • jeżeli ten artykuł pomógł Ci w jakiś sposób lub zainspirował, to podziel się nim z innymi
  • jeżeli w pracy nad książką utkniesz na jakimś etapie, zwątpisz w sens dalszego pisania lub będziesz potrzebował innego wsparcia to daj mi znać
  • jeżeli szukasz recenzenta do książki to jestem do dyspozycji

Artur GułaArtur Guła, pasjonat tematyki zarządzania i przywództwa z życiową misją dzielenia się wiedzą i doświadczeniami z innymi menedżerami.
Doświadczony lider w projektach IT z różnych dziedzin.
Autor książki Fascynujący świat przywództwa.

2 myśli na “Jak samodzielnie wydać książkę – przewodnik po self-publishingu”

  1. Bardzo ciekawy, rzeczowy artykuł!
    Jedna rzecz mnie tylko zaniepokoiła, w code review… Piszesz, że osoby przeglądające na bieżąco powstającą dopiero książkę mogą podsunąć twórcy ciekawe pomysły i wskazówki, które uatrakcyjnią jego dzieło… Dla mnie to akurat wada, ja bym tak pracować po prostu nie mogła, bo jeśli dostałabym za dużo pomysłów, chyba nie skończyłabym książki… Taka taktyka jest dyskusyjna. Z jednej strony faktycznie, doping w trakcie pisania jest bezcenny. Ale z drugiej ja na przykład wolę najpierw skończyć, a potem dopracowywać, żeby proces pracy nad pierwszą wersją tekstu nie przeciągnął się w nieskończoność. Zresztą, co by było, gdyby czyjś pomysł był lepszy niż mój? 😉

    1. Dziękuję Emilia za komentarz. Zapewne to kwestia preferencji. W moim przypadku była to wąska grupa recenzentów. Jeżeli ich pomysły były dobre, to chowałem ego do kieszeni i je wdrażałem 🙂 Przykładowo – umieszczanie kluczowych haseł na marginesach czy zebranie w jednym miejscu wszystkich ćwiczeń do wykonania – to tylko niektóre z idei „z zewnątrz”, które wprowadziłem.
      Do dziś pamiętam jak jedna z recenzentek powiedziała, że w którymś momencie po prostu „robi się nudno i warto to zmienić”. Zmieniłem. Myślę, że z korzyścią dla czytelników.
      Jak dla mnie – recenzenci jak najbardziej ok, ale w ograniczonej liczbie. I na pewno powinny to być osoby zaufane. Recenzenci, którzy chcą dobra książki a nie wplatania własnych pomysłów. Wiem, że o takich trudno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

1 + 9 =